niedziela, 28 grudnia 2014

ŚWIĄTECZNY DETOKS


CZEŚĆ! Jak minęły WAM święta??? Każdy ma pełen brzuszek?? 

Ja mam pełny brzuszek i spokojnie mogłabym się z Wami podzielić ilością jedzenia. Mimo, że starałam się nie jeść dużo, dokładnie gryźć i w małych porcjach to zapewniam Was, że zjadłam ZA DUŻO.
                               
Po takim świątecznym jedzonku zapewne nie tylko mi, ale również Wam ciężko wrócić do codzienności, bo najadanie się, albo raczej przejadanie ( choć mnie to nie dopadło) strasznie rozleniwia. To w sumie dziwne bo przecież powinniśmy mieć więcej energii i siły do działania, a często  bywa, że jest wręcz odwrotnie. Rzeczy,które powinniśmy zrobić dziś przekładamy na jutro ( sprzątanie, ćwiczenia).
                                     
                                
 Dodatkowo w kolejne dni bierzemy wolne, wyjeżdżamy w góry itp. Powrót do rzeczywistości, albo zwykłej codzienności wydaje się koszmarem, albo chociażby smutną prawdą. Wcale tak nie musi być. Okres świąteczny powinien być chwilami relaksu i przyjemności,ale okres po świąteczny również.
                              


Moje sposoby:
- zaplanuj co chcesz zrobić lub co musisz zrobić w kolejnych dniach(pranie sprzątanie) - przy okazji zrzucisz trochę kalorii
- Jeśli jutro nie zrobisz tego co masz zrobić i co sobie zaplanowałeś, uwierz mi, z kolejnymi dniami będzie gorzej.
- ćwicz- planuj ćwiczenia, to świetny sposób,żeby zrzucić niepotrzebny balast z brzuszka i poczuć się lekko
- przez kolejne dni postaw na lekkie jedzenie: sałatki, warzywa, rzeczy gotowane na parze, zupy-od razu poczujesz się
lepiej:)
- rusz na zakupy- to zawsze poprawia humor ( przynajmniej kobietom) Godzinka czy dwie to dobry pomysł, żeby wybrać dodatki do kreacji sylwestrowej, lub usiąść przy kawie.

A wy jak radzicie sobie ze poświątecznym balastem?? A może takiego nie macie??


piątek, 26 grudnia 2014

Moje hydrolaty LAWENDOWY I BŁAWATKOWY z Eco Spa



Kosmetyki Eco Spa poznałam dzięki firmie, która poprosiła mnie o ich przetestowanie. Szczerze Wam powiem, że jestem dosyć ostrożna odnośnie kosmetyków darowanych przez różne firmy. Jednakze w tym przypadku postanowiłam sie skusić na proponowwane produkty. Dlaczego?? Są to oryginalne i przede wszystkim naturalne kosmetyki. Jak ewnie zdążyliście zauważyć bardzo często takowe wybieram.



Dziś chciałam napisać kilka słów na temat hydrolatów jakie sama wybrałam do testowania.
Hydrolat lawendowowy- wybrał go ze względu na to, że: posiada właściwości antyseptyczne, napinające i uspokajające. Pomaga w regeneracji naskórka, łagodzeniu obrzęków, łupieżu. Swoje właściwości zawdzięcza zawartości pochodnych polifenolowych (kwas rozmarynowy), trójterpenowych (kwas ursolowy), oraz goryczy (pikrosalwin, ). Mam skórę skłonną do podrażnień oraz wrażliwą , dlatego też uznałam, że ten hydrolat bedzie idealny😉

Hydrolat bławatkowy- usuwa obrzęki, działa przeciwzapalnie, łagodząco, detoksykująco i chłodząco. Jako jeden z nielicznych, polecany jest do pielęgnacji oczu (minimalizuje zaczerwienienie i obrzęk spowodowany m.in. wielogodzinną pracą przy komputerze). Ma on właściwości przeciwłupieżowe, jak również wspomagające leczenie grzybicy skóry głowy.
Ten hydrolat wybrałam głównie ze względu na możliwość stosowania go do oczu. Wydał mi się dobrym pomysłem, gdy wracając z pracy oczy są zmęczlne i podrażnione. Stosuję go również o poranku.Wspniale odświeża i daje komfort moim oczom. Dodatkowo hydrolaty po otwarciu należy trzymać w lodówce - tak wiec przemycie occzu z rana chłodnym płynem daje nam wspaniałe uczucie "obudzenia" 😉
Hydrolaty stosuję od miesiąca a ubywa niewiele. Jak na razie jestem bardzo zadowolona. Szczególnie z bławatkowego.
Testuje dalej a Wam serdecznie polecam stronę ecospa.pl







wtorek, 23 grudnia 2014

Pyszne i zdrowe babeczki z czekoladą



Dziś mam dla Was zdrowy i pyszny przepis na babeczek:)
Pomysł po części zaczerpnięty jest z innych przepisów, ale ja starałam się go tak zmienić i zmodyfikować, aby był jednocześnie zdrowszym odpowiednikiem kremowych babeczek.
Taką słodkość można zjeść na drugie śniadanie ( nawet 2 -3 sztuki) nie mając wyrzutów sumienia:)
Takie babeczki robię dosyć często, równie często je modyfikuje,tym samym zachęcam również Was.

Oto przepis: Składniki:

75 g rozpuszczonego masła ( używam klarowanego)
pół szklanki nierafinowanego cukru trzcinowego
1 jajko
pół szklanki mleka
2 szklanki mąki -ja uzyłam szklankę razowej ( może być orkiszowa) i szklankę pełnoziarnistej)
1 płaska łyżeczka sody

Używaj jaj z oznacznikiem 0

Dodatki:

pół gorzkiej czekolady
bakalie - ja dodałam śliwki, daktyle

Ciasto możecie podzielić na dwie części;jedna zmieszać tak jak opisałam wyżeja do drugiej dodać kakao i banana.











WYKONANIE

1. Masło roztapiamy w rondelku i studzimy
2. w jednej misce mieszamy wszystkie suche składniki
3. w drugiej misce mieszamy wszystkie mokre składniki.
4.mokre skladniki wlewamy do suchych cały czas mieszając.



5. Opcjonalnie: Zmieszane skladniki mozna podzielić na 2 części
A: Włożyć bakalie i czekoladę
B: Banany i czekolade




Oczywiście wszystko zależy od Was:)

6. Gotowe ciasto przełożyć do muffinek. Pieczemy  20- 30 minut w 180st.

Gotowe!!!








piątek, 19 grudnia 2014

Wyznacz cel

      Wyznaczanie celów w działaniu ( tak aby nam się chciało tak, jak nam się nie chce) to wg mnie podstawa żeby w ogóle pomyśleć o jakiejkolwiek czynności i aktywności. 


Każda czynność jaką wykonujemy ma określony cel. 
Praca- ksztalcimy się, zarabiamy pieniądze; jedzenie- przeżycie; sprzątanie-czystość itp. Z czasem te czynności "wchodzą nam w krew"lub są dla nas codziennością. Nie zastanawiamy się wtedy nad ich celowością. Po prostu to robimy. Oczywiście są wyjątki. Np. Sprzątanie czasem jest bardziej celowe bo mają przyjść goście.



Jesteśmy zwyczajnie do tego przyzwyczajeni i niektóre czynności wykonujemy mechaniczne, bo przecież trzeba je zrobić, jak np. zjedzenie posiłku; sprzątniecie w domu, ugotowanie obiadu,itp. Z biegiem czasu czynności te wykonujemy nie tylko zważywszy na cel ale również na przyjemność ich wykonywania( w moim przypadku gotowanie). Po pewnym czasie nasz cel staje się przyjemnością. Oczywiście nie zawsze jest tak kolorowo. Dlatego moja rada jest następująca ( choć słyszałam, że rad nie należy dawać - zróbmy jednak mały wyjątek ;):) :

STAWIAJ SOBIE MAŁE CELE - TE, KTÓRE JESTEŚ W STANIE TEORETYCZNIE WYKONAĆ.
Dopiero wtedy, gdy te małe cele będą dla Ciebie zbyt małe - stawiaj sobie coraz większe i większe. Jednocześnie pamiętaj, że nic od razu się nie osiągnie. Trzeba czasu, ale dzięki małym celom jesteś wstanie sam/a się zmotywować. Taka motywacja zwyczajnie leży w naszej naturze. Kto nie lubi być chwalony ręka do góry! ? Chyba nie ma takiej osoby.


Takim małym celem może być np. Zrobienie zdrowej sałatkę/pójdę dziś na spacer ( będę intensywnie maszerowała), przygotuje fit kolacje/zrobię jedzenie wieczorem na kolejny dzień do pracy/ w czwartki prasowanie/ nie będę przez tydzień jeść słodyczy - jedynie gorzką czekoladę ( jeden kawałek na dzień - nikomu jeszcze nie zaszkodził:p:)/ zrobię zdrowe ciasto i zrezygnuje z batonów/)

Najistotniejszą rzeczą w tym całym planowaniu jest to żeby nie stawiać sobie zbyt wielu celów w zbyt krótkim czasie. Wtedy to się na pewno nie sprawdzi. Postaw sobie jeden cel w tygodniu, a w zeszycie/kartce/myślach/telefonie odhaczaj te zrealizowane.


Trzymam kciuki za wszystkich:)
Madzia:*







czwartek, 18 grudnia 2014

Kiedy się nie chce...

Macie tak czasem??? Kiedy się nic nie chce, wszystko nas dobija i wmawiamy sobie, że jesteśmy zbyt zmęczone żeby ćwiczyć, iść na spacer, czytać książkę?? Czy robić cokolwiek innego oprócz oglądania TV??


Ja na szczęście takie chwile mam już za sobą. Przynajmniej nie trafiają się zbyt często, choć nie zniknęły na zawsze. 
Dziś podzielę się z Wami moimi sposobami - tymi pierwszymi - które wprowadzam cały czas, ciągle włącznie z dzisiejszym dniem.
Oto one:
- Staraj się wysypiać. Nie chodzi o to żeby kłaść się o 2 w nocy i spać o 11. I tak wtedy będziemy zmęczeni. Nasz organizm potrzebuje wszystkich faz snu do regeneracji. (znajdź artykuły w sieci na temat faz snu)
- Staraj się jeść dużo warzyw, mniej cukru, który tylko potencjalnie dodaje energii. 
- Rób sałatki do pracy - szykuj jedzenie unikniesz zbędnego podjadania
- Jeśli już musisz jeść słodycze rób je sama z produktów, które znasz ( niebawem przepis na pyszne babeczki)
-Pij dużo wody ( ja niestety często zapominam o tym by pić ponad 2 litry czystej wody) - Picie dużej ilości wody dodaje energii, nie jesteśmy zmęczeni, nawadnia nam organizm. Czasem mam wrażenie, że wypicie kawy nie pomaga tak jak odpowiednia ilość wypitej wody
-Ćwicz, rób coś, aktywnie spędzaj czas.
- Chodź do księgarni, przeglądaj książki, znajdź te które Cię zainteresują ( ja czasem spędzam w Empiku dużo czasu - przeglądam nowe pozycje kulinarne i żywieniowe- takie książki
bardzo mnie motywują do działania)
- Stawiaj sobie cele - małe - realizuj je:)

Na razie to na tyle. Może to nic odkrywczego, ale warto czasem sobie przypomnieć najprostsze rzeczy, które ułatwią nam codzienność,

Pozdrawiam
Madzia:*

środa, 17 grudnia 2014

MAŁY GADŻET

Wiem, wiem, że szmat czasu się nie odzywałam.. Powód?? brak czasu..:( okres grudniowy jest bardzo wymagający, dużo się dzieje, dużo imprez rodzinnych, gotowania, relaksu i prywatnych spraw:) Ale dziś mój relaks to BLOG:) 

Ten post chciałabym poświęcić małemu gadżetowi kosmetycznemu, który ostatnio sobie sprawiłam będąc w Hebe:)
Mam na myśli szczoteczkę do mycia twarzy Ewa Schmitt. 


Długo się zastanawiałam,czy może nie zainwestować w szczotkę mechaniczną z Hebe Xinese (koszt to ok 200zł ( widziałam również mniejszy bardziej kompaktowy odpowiednik za 79 zł)- nie mam ochoty wydawać ok 800 zł na Clarsonic) ;) 
Zaczęłam się rozglądać po wieszakach i półkach i dostrzegłam właśnie oto małą, niepozorną szczoteczkę do mycia twarzy za 8 zł.
Jak się sprawdza??
W zasadzie szczotka ma same plusy, ale... ( zawsze jest ALE) jest bardzo delikatna... aż za bardzo..
Niestety, ale raz mi spadła na płytki łazienkowe i minimalnie się obtłukła. Myślałam, że to nic takiego, niestety po tygodniu(od upadku) zupełnie się rozleciała:( Szkoda.


Powracając jednak do plusów:
- łatwa w utrzymaniu w czystości
- dobrze myje
-nie podrażnia - choć musiałam do niej przywyknąć, bo początkowo miałam wrażenie, że "szoruje" mi twarz.
- buzia jest gładka
- przyjemny masaż dla twarzy

Szczoteczka posiada również plastikową zatyczkę - która w moim przypadku ciągle mi spadała

Wg mnie szczoteczka to przydatny i użyteczny gadżet:) Moje wątpliwości na temat wszystkich innych szczoteczek do twarzy zostały rozwiane. Myślę, że te soniczne są jeszcze lepsze, dlatego też nie dziwię się, że dziewczyny tak bardzo je polecają. 

Czy kupię ponownie??
Hmmm... nie wiem, teraz zaopatrzyłam się w kolejną ale tym razem z The Body Shop. Szczoteczka wygląda prawie identycznie, natomiast ma bardziej miekkie włosie:)
Zobaczymy jak się sprawdzi:) 
Dam znać:)
Tym czasem do następnego:)
Pozdrawiam,
madzia:*




czwartek, 6 listopada 2014

NATURA za 6 zł


     Czy to możliwe, żeby krem naturalny kosztował 6 zł?? Odpowiedź brzmi TAK jest to możliwe.

Co to za krem??


BIOLUX: 
Krem do twarzy na noc
ORGANICZNE AVOKADO
ODŻYWCZY


    Krem zamówiłam przypadkowo, jako dodatek do paczki ze strony Kalina (klik). Szukałam fajnie nawilżającego i nawet tłustego kremu do twarzy na sezon zimowy. Potrzebuje takich kremów, bo moja skóra jest sucha i lubi takie "natłuszczenie".
   
  Opis kremu świadczył o tym, że krem jest idealny dla mnie: "Krem na bazie organicznych ekstraktów z Avokado intensywnie odżywia skórę, eliminuje oznaki zmęczenia i stresu, poprawia wygląd cery podnosi jej elastyczność."

Zamówiłam i.. zawiodłam się.. Krem okazał się zbyt mało nawilżający..Budziłam się z suchymi skórkami w okolicy nosa i policzków. Byłam rozczarowana. 
Odstawiłam krem na tydzień, schowałam do szuflady i się na niego "pogniewałam". 

Za jakiś czas go wyjęłam, bo okazało się, że mój kem miodowy (kilk) nie nadaje się pod makijaż. (podkład krócej się utrzymuje i mam wrażenie że się waży). Pomyślałam, czemu by nie spróbować kremu do z Avocado. I to był strzał w 10!





Dlaczego go lubię: 
- krem bardzo delikatny
- miła konsystencja
- miły zapach
- bez barwników, parabenów,
BIOLUX
To seria kremów opracowana na bazie organicznych ekstraktów roślinnych stworzona dla czułej pielęgnacji naszej skóry.
Tylko naturalne oleje, bez parabenów, produktów z przerobu ropy naftowej, silikonów i barwników.
Kremy delikatnie i skutecznie pielęgnują czułą skórę przywracając jej sprężystość, blask i delikatność.
- krem bardzo szybko się wchłania
- makijaż bardzo dobrze wygląda na tym kremie
- mam nawet wrażenie że przedłuża trwałość makijażu
- nie zapycha mnie, mimo, że w składzie jest wiele emolientów - może być komedogenny - ja jednak nie zauważyłam powstawaniu zaskórników.

Krem jak dla mnie super. Cena, jakość, stosowanie. Polecam również dla osób z cerą normalną lub mieszaną, gdyż krem nie zostawia tłustej warstwy i szybciutko się wchłania. 

Pozdrawiam
madzia:*









sobota, 18 października 2014

Dla mnie najlepszy!

Cześć! Witam po dosyć długiej przerwie :)
Dziś pokażę Wam mój ulubiony podkład do twarzy Revlon Photoready.
Zanim znalazłam swój ideał, mineły lata. Fakt wcześniej również używałam podkładów, które się sprawdzały, ale to nie było TO. Większość schodziła po kilku godzinach. Zaznaczę, że mam skórę suchą, tym bardziej podkłady podkreślały suche skórki i tworzyły nieładne plamy. Pomimo, że używałam podkładów nawilżających, żaden mnie nie zadowolił w pełni. Nie jestem osobą, która zmienia kosmetyki kolorowe co miesiąc, czy dwa. Jeśli coś mi się sprawdza, jestem temu wierna przez dłuższy czas. 


A teraz do rzeczy:) Jakiś czas temu kupiłam podkład Revlon Colorstay - miał być świetny, polecany przez wiele dziewczyn. Ja kupiłam rodzaj do cery suchej i normalnej - kolor 180 Niestety.. Nie sprawdził się, mimo moich wielu prób zaprzyjaźnienia się z nim. 
Wyskakiwały mi po nim krosty, schodził, nie trzymał się długo, w ogóle coś było z nim nie tak. Nie dawał takiego efektu jakbym tego oczekiwała. W końcu ( nie wiem co mnie podkusiło) zamówiłam podkład Revlon Photoready ( wcześniej dużo nim czytałam) i strzał w 10!! Zamówiłam kolor 003 shell.


Na zdjęciu widać jego rozświetlenie, może się wydawać, że jest za jasny, ale twarz mam troszkę jaśniejszą niż dłonie

Dlaczego tak GO lubię:
- kolory bardzo ciekawe/ zróżnicowane/kolor 003 Shell idealny dla dziewczyn o jasnej karnacji
- naturalne wykończenie/ dobre krycie
- na dobrym kremie trzyma się świetnie nawet 10 godzin
-dobry dla dziewczyn o suchej/normalnej cerze/ dla mieszanej cery wg również się sprawdzi
- posiada pompkę
- ma super wykończenie,takie satynowe
- jest rozświetlający, ale nie ma brokatu
- cera wygląda na zdrową
-SPF 20

Jeśli nadal poszukujecie idelanego podkładu to polecam właśnie ten. Zamawiam go na stronie Cocolita.(klik) za 34 zł. Jak na razie nie planuję się z nim rozstać. 
Polecam Wam serdecznie i pozdrawiam
madzia:*


poniedziałek, 6 października 2014

Kasza? Makaron? Ryż?


 Cześć!
Lubicie kaszę? A może wolicie makaron lub ryż? Z tych trzech produktów ja zdecydowanie najmniej lubię ryż. Na równi stawiam kaszę i makaron. Jednak jeśli już sięgam po makaron zazwyczaj jest on pełnoziarnisty, razowy, orkiszowy itp. 
Ale dziś nie o tym :) 

Dziś o dwóch rodzajach kaszy, w sumie mało popularnych, a może nawet w ogóle nieznanych. 


Pierwszą z nich jest Quinoa - czyli Komosa ryżowa. Znana już przez starożytnych Inków i nazywana przez nich - Matką wszystkich zbóż. 

Domyślacie się już pewnie, że jest baaardzo zdrowa. Zaliczana jest do pseudo- zbóż, dlatego że nie jest zbożem ale bogata jest w skrobię, Wyróżnia się ona wysoką zawartością białka 14% - 18% , które jest bezglutenowe. Komosa bogata jest w potas, żelazo, cynk, wapń, które jest więcej niż w mleku. więcej tutaj

Poza tym jest bogatym źródłem przeciwutleniaczy, oraz ma niski poziom IG - idealna dla cukrzyków. 

 



Komosa jest na prawdę pyszna. Na początku trzeba ją opłukać wrzątkiem, dla pozbycia się gorzkiego smaku. Później pora tylko się nią delektować. Można jest na słodko ( gotować z mlekiem), na słono( jako zwykłą kaszę, czyli gotujemy w wodzie) Quinona ma orzechowy posmak. Mi bardzo smakuje. 
Przepisy z Komosy znajdziecie tutaj

Kolejną kaszą jest Bulgur. Kasza popularna w krajach Bliskiego Wschodu. Jak dla mnie pycha, śmiem twierdzić - lepsza niż nasz pęczak. Również ma bardzo ciekawy smak. 
Bulgur to kasza z pszenicy durum. Ma również niski indeks glikemiczny a także bogata jest w magnez oraz kwas foliowy.
Ale najlepsze jest w niej to, że ma mniej kalorii niż ryż brązowy i dwa razy więcej błonnika :)więcej tutaj i tu


 


Ja mieszam kaszę z warzywami i zabieram jako lunch do pracy. Smakuje świetnie:) Nawet na zimno:)
A wy co wybieracie> Kaszę>Makaron, czy Ryż??


Życzę smacznego:)
Pozdrawiam:)
madzia:*

poniedziałek, 29 września 2014

MONOI


Hej!!! dziś post na temat oleju MONOI :) Mój wielki ulubieniec:)
Olej Monoi chciałam już dawno wypróbować,ale jakoś nigdy nie mogłam się zmobilizowaći zamówić na stronie Zrób Sobie Krem. W końcu dostałam go w prezencie, także jeszcze bardziej ucieszyłam się z tego faktu:) Klik - o MONOI
Olej Monoi pochodzi z Tahiti i ma zapach kwiatów gardenii:) 


Olej MONOI stanowi połączenie dwóch, naturalnych składników: - ekstraktu z kwiatów Gardenii tahitańskiej, o egzotycznym zapachu oraz 

- bazowego oleju kokosowego, tłoczonego na zimno z kopry, czyli suszonej na słońcu pulpy owocu palmy kokosowej.


Olej Monoi stosuje po kąpieli, do nawilżenia skóry. Sprawdza się rewelacyjnie. Pięknie i na długo nawilża, Olej ma postać pół płynną ( jeśli mogę tak napisać) zaraz po nabraniu na dłoń zmienia się on w olejek i szybo rozprowadza się u na skórze. 
Dzięki temu olejkowi nie odczuwam swędzenia spowodowanym suchą skórą, szczególnie w okolicach brzucha, pośladków, łydek i kolan. Olej nie zostawia bardzo tłustej powłoki;  oczywiście w zależności ile produktu znajdzie się na naszej skórze.


Olej MONOI:
» Jest olejem dobrze tolerowanym przez skórę, bez zanotowanych podrażnień lub reakcji alergicznych.

» Posiada właściwości nawilżające, wygładzające i zmiękczające skórę.

» Wmasowany w skórę pozostawia na jej powierzchni delikatny, jedwabisty film, który chroni przed czynnikami zewnętrznymi środowiska oraz dodatkowo wzmacnia i zwiększa elastyczność skóry.

» Wykazuje własności przeciwzapalne, łagodzące i gojące drobne uszkodzenia skóry, ukąszenia owadów.

» Działa antyseptycznie i przeciwgrzybiczo, dzięki czemu polecany jest również jako dodatek w pielęgnacji skóry łojotokowej i trądzikowej.

» Zastosowany po opalaniu delikatnie chłodzi rozgrzaną słońcem skórę oraz sprzyja regeneracji i złagodzeniu podrażnienia posłonecznego.

» W porównaniu z olejem kokosowym, właściwości nawadniające wierzchnie warstwy naskórka oleju MONOI są bardziej długotrwałe. Po aplikacji oleju MONOI stopień nawilżenia naskórka zwiększa się z czasem i utrzymuje do 8 godzin. W przypadku oleju kokosowego poziom nawilżenia spada po 4 godzinach od aplikacji.

» Bazowy olej kokosowy charakteryzuje się obfitą zawartością kwasu laurynowego, który wykazuje wysokie powinowactwo do włókna włosa, dzięki temu olej MONOI działa również regenerująco na włosy suche, z rozdwajającymi końcami. Nałożony na włosy wbudowuje się w ich strukturę, wygładzając je, zapobiegając mechanicznym zniszczeniom (np. podczas czesania) oraz chroniąc przed działaniem detergentów i słonej lub chlorowanej wody.

» Odpowiedni jako olejek chroniący włosy przed słońcem i morską wodą.

» Wykazuje właściwości przeciwłupieżowe oraz hamujące swędzenie i podrażnienie skóry głowy

Olej Monoi zamierzam również zastosować na włosy w celu ich wzmocnienia:) ciekawe jak się sprawdzi. Cena produktu to ok 10 - 13 zł w zależności od zamawianej ilości. 

Polecam Wam serdecznie:
Pozdrawiam 
madzia:*

sobota, 27 września 2014

Nowości #2


Cześć!!:)Ostatnio nabyłam kilka nowości i chciałam się tym z Wami podzielić. 


 Na mojej liście nowości znalazły się:


 Kneipp - Płyn do kąpieli relaksujący o zapachu wanilii i lawendy(cena 29 zł w Hebe) - Kneipp
Yves Rocher - żel pod prysznic o zapachu kalifornijskich migdałów (cena 7,90)


Pomadka matowa z Golden Rose - nr 02 ( była na mojej liście zakupowej - patrz. CO U MNIE - na blogu po prawej stronie)(8,90 zł)




Puder brązujący MIYO- dawno chciałam go przetestować - jak na razie sprawdza się super!!! ( 12 zł - Jaśmin drogeria)


Miałyście, któreś z tych produktów?? Moje zakupy będą rozczarowaniem?? ( mam nadzieję , że nie) A Wy macie jakąś listę zakupową, rzeczy, które planujecie kupić w najbliższym czasie??:)
Pozdrawiam.
madzia:*

niedziela, 21 września 2014

Krem miodowy


Cześć! dziś post kosmetyczny. Jakiś czas temu zamówiłam niewielką paczkę ze sklepu Kalina.Zdecydowałam się na to zamówienie, bo chciałam krem do twarzy i zależało mi, żeby był to produkt naturalny. Mój wybór padł na Krem miodowy firmy Korana



 Oto skład:


A oto moje pierwsze spostrzeżenia:

* Krem przyszedł w ładnym, prostym,białym opakowaniu. Słoiczek jest śliczny. Prosty, z ciekawą zakrętką. 

*Zapach kremu- bardzo przyjemny, nie za mocny, lekko kwiatowy, lekko miodowy. 
* Lekka konsystencja
*Bardzo szybko się wchłania
*Zostawia miłe 'wykończenie'- nie tworzy lepkiej warstwy - stosuje go rano, pod makijaż
*Całkiem dobrze nawilża - choć dla mnie na noc jest za mało treściwy
*Wydaje się być bardzo wydajny
* Cena 29 zł 


Podsumowując: Jak na pierwsze moje wrażenia, krem bardzo fajny. Nie potrzebuje większego nawilżenia rano w sezonie jesiennym. Nie wiem jak z sezonem zimowym, myślę, że może być za słaby. Wg mnie będzie to bardzo dobry krem dla osób z cerą mieszaną.  Jak na razie to tyle:) Testuje dalej:)
Pozdrawiam serdecznie:)
madzia:*