niedziela, 28 grudnia 2014

ŚWIĄTECZNY DETOKS


CZEŚĆ! Jak minęły WAM święta??? Każdy ma pełen brzuszek?? 

Ja mam pełny brzuszek i spokojnie mogłabym się z Wami podzielić ilością jedzenia. Mimo, że starałam się nie jeść dużo, dokładnie gryźć i w małych porcjach to zapewniam Was, że zjadłam ZA DUŻO.
                               
Po takim świątecznym jedzonku zapewne nie tylko mi, ale również Wam ciężko wrócić do codzienności, bo najadanie się, albo raczej przejadanie ( choć mnie to nie dopadło) strasznie rozleniwia. To w sumie dziwne bo przecież powinniśmy mieć więcej energii i siły do działania, a często  bywa, że jest wręcz odwrotnie. Rzeczy,które powinniśmy zrobić dziś przekładamy na jutro ( sprzątanie, ćwiczenia).
                                     
                                
 Dodatkowo w kolejne dni bierzemy wolne, wyjeżdżamy w góry itp. Powrót do rzeczywistości, albo zwykłej codzienności wydaje się koszmarem, albo chociażby smutną prawdą. Wcale tak nie musi być. Okres świąteczny powinien być chwilami relaksu i przyjemności,ale okres po świąteczny również.
                              


Moje sposoby:
- zaplanuj co chcesz zrobić lub co musisz zrobić w kolejnych dniach(pranie sprzątanie) - przy okazji zrzucisz trochę kalorii
- Jeśli jutro nie zrobisz tego co masz zrobić i co sobie zaplanowałeś, uwierz mi, z kolejnymi dniami będzie gorzej.
- ćwicz- planuj ćwiczenia, to świetny sposób,żeby zrzucić niepotrzebny balast z brzuszka i poczuć się lekko
- przez kolejne dni postaw na lekkie jedzenie: sałatki, warzywa, rzeczy gotowane na parze, zupy-od razu poczujesz się
lepiej:)
- rusz na zakupy- to zawsze poprawia humor ( przynajmniej kobietom) Godzinka czy dwie to dobry pomysł, żeby wybrać dodatki do kreacji sylwestrowej, lub usiąść przy kawie.

A wy jak radzicie sobie ze poświątecznym balastem?? A może takiego nie macie??


6 komentarzy:

  1. wiesz, "poświąteczny balast" to dobre określenie ;) właśnie próbuję dźwignąć swój tyłek z kanapy, mam nadzieję ze to zadanie znacznie trudniejsze niż przed świętami :) powoli, powoli trzeba wrócić do normalnego rytmu. pomagają mi w tym trochę ćwiczenia.

    *** Jestem tutaj ***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ćwiczenia dobre na wszystko, tylko gdyby to świetne uczucie po ćwiczeniach mogło nam towarzyszyć przed to myślę, że tyłek z kanapy podnosiłby się sam:)

      Usuń
  2. Ja od dawna mówię sobie, że zacznę ćwiczyć, ale jak przychodzę z pracy to mi się kurde nie chce. W końcu muszę. Teraz po świętach zupki jak znalazł

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj :) zupa dobra rzecz:):):) Szczególnie w te mrozy:) Każdy musi znaleźć motywacje do ćwiczeń taką aby faktycznie chciało się. :) Czasem warto nie myśleć że się nie chce tylko założyć strój, buty i do boju;):)

      Usuń
  3. Ja "świętowałam" prawie 2 tygodnie będąc "w gościach" i do tej pory czuję na sobie to rozleniwienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem co masz na myśli:) Ja zaczęłam rok natomiast od witania wielu gości u mnie w domu i mam wrażenie, że ciągle robię ruloniki z łososiem;):) Zawsze coś się zje ponad normę:) ale zawsze można to też spalić:D

      Usuń